Kiedy pod koniec zeszłego roku sprawiłem sobie pierwszy teleskop SCT, poczułem się bardzo rozczarowany. Jak sądzę, nie byłem w tym odosobniony. Relacje świeżo upieczonych i mocno zawiedzionych użytkowników tego typu konstrukcji, którzy przesiadają się na nie z refraktorów w poszukiwaniu pomysłu na powiększenie apertury, są dość powszechne.

Pierwsze zdjęcia jakie wykonałem – Jowisz i Księżyc – były pod względem jakości detalu zbliżone do „osiągów” niewielkiego refraktora. Co się dzieje?! Oczywiście pierwsza myśl w takiej sytuacji to kolimacja. Zacząłem studiować techniki dokładnej kolimacji polegającej na kontrolowaniu obrazu blisko ogniska, co daje często obraz (i wskazania do kręcenia śrubami kolimacyjnymi!) zupełnie inny niż „duży obważanek” – czyli rozogniskowany obraz lustra głównego z cieniem lusterka wtórnego, używany powszechnie w celu szybkiej kolimacji.

Kolimacja teleskopu SCT
Obraz podczas kolimacji teleskopu SCT. Najprecyzyjniejsze efekty uzyskuje się kolimując instrument na podstawie obrazów uzyskanych w pobliżu ogniska.

Betoniarka

Kolimacja ma oczywiście znaczenie zasadnicze, ale nie ona okazała się źródłem problemów. Ważne było to, że poznanie jej tajników wymagało czasu – potrzebnego również do oswojenia się ze specyfiką konstrukcji SCT, ustalenia optymalnego czasu chłodzenia i wyrównania temperatur, czy po prostu – prowadzenia kolejnych prób obserwacyjnych…

Teleskopy SCT nie bez powodu nazywane bywają „betoniarkami”. Po wyniesieniu teleskopu na mróz z ciepłego pomieszczenia, powietrze wewnątrz kotłuje się w sposób przywodzący na myśl betoniarkę. Obserwując obraz przez okular, widzimy kolejne fale czy też bąble cieplejszego powietrza, krążące w tubusie teleskopu.

W wypadku mojego modelu – 8-calowego Meade LX200 ACF – wychłodzenie i wyrównanie temperatury zajmowało ok. 2 godzin. Okazało się, że pierwszym z niedocenianych przez miłośnika refraktorów składnikiem sukcesu jest w wypadku teleskopów SCT właśnie wyrównanie temperatur. Niby wszyscy to wiedzą – ale nie wszyscy uczciwie przestrzegają tego wymogu, do czego mogą w pewnym stopniu zachęcać „refraktorowe” doświadczenia. Nawet duży refraktor radzi sobie z wyrównaniem temperatur znacznie szybciej, zakłócenia w tubusie nie są tak spektakularne, a jego konstrukcja nie stwarza dodatkowych problemów – takich jak zbieranie się cieplejszego powietrza za lustrem. Tymczasem SCT wymaga cierpliwości i nie da się tego w żaden sposób oszukać.

Seeing

Drugi czynnik to warunki obserwacji. Przekonałem się, że ten teleskop – prawdopodobnie głównie za sprawą sporej apertury, choć nie umiem powiedzieć czy jego konstrukcja optyczna też się do tego dokłada – jest na nie bardzo wrażliwy. Jeśli spróbujecie obserwacji przez otwarte okno, na drodze stanie oczywiście kotłujące się w otworze okiennym powietrze. Mały refraktor poradzi sobie z tym bez problemu. Zwłaszcza w lecie, jakość i precyzja obrazu nie będą różnić się znacząco od tego co zobaczycie wynosząc instrument na zewnątrz. Jednak większy teleskop SCT polegnie na tym teście, pokazując obraz nieostry, często gorszy niż to, co jest w stanie zaoferować mały refraktor.

Już nawet w wypadku 8 calowego instrumentu, wpływ seeingu okazał się wręcz dramatyczny. Jakość dawanych przez niego obrazów zaczęła rosnąć w postępie niemal geometrycznym, gdy tylko zyskałem okazję by skierować go wyżej. 25 listopada wykonałem zdjęcie zmieniające całkowicie mój pogląd na możliwości teleskopu, który po raz pierwszy miał okazję rozwinąć skrzydła dzięki sporej wysokości Księżyca nad horyzontem:

Tycho, 25 listopada 2021 r. Meade LX200 ACF 8” + ZWO ASI 178MC.

Przeprosiłem się tego wieczora z teleskopem SCT i uwierzyłem, że spotykane dość powszechnie utyskiwania na „kiepską jakość egzemplarza” mogą w wielu wypadkach wynikać z niezrozumienia specyficznych wymagań tej konstrukcji. Kolejne zdjęcia, które miałem okazję wykonać w dobrych warunkach i na dużej wysokości nad horyzontem potwierdziły, że LX200 ACF to znakomity instrument, który pod względem jakości drobnych detali nie ustępuje nawet większym konkurentom, o czym w jednym z kolejnych wpisów.

Ocean Burz i krater Kopernik. Zdjęcie dobrze ilustruje możliwości 8-calowego teleskopu SCT w dobrych warunkach. 12 kwietnia 202w r. Meade LX200 ACF 8” + ZWO ASI 178MC.

Zakup teleskopu SCT – porady

Czy z tych moich doświadczeń wynikają jakieś rady, którymi mógłbym się podzielić? Jeśli kupiłeś teleskop SCT i jesteś rozczarowany jego jakością, podejrzewając że ma jakieś wady, zacznij od sprawdzenia kolimacji (przynajmniej „z grubsza”, na „dużym obważanku”), upewnij się że teleskop jest poprawnie schłodzony do temperatury otoczenia i przede wszystkim – obserwuj na dużych wysokościach nad horyzontem i w dobrych warunkach. W opowieściach typu „miałem kilkadziesiąt teleskopów SCT i tylko kilka było dobrych” jest zapewne ziarno prawdy. Jednak to, jak korzystamy z tego sprzętu, ma na osiągane efekty wpływ znacznie większy, niż w wypadku mniejszego refraktora.

Obawy o „jakość egzemplarza” często towarzyszą też zakupom sprzętu. Nawet jeśli sprzedający oferuje możliwość sprawdzenia teleskopu na miejscu, warunki często wykluczają wiarygodną ocenę. Teleskop bywa nieschłodzony, a Księżyc, który akurat możemy obserwować, znajduje się nisko nad horyzontem. Na podstawie moich doświadczeń mogę powiedzieć tyle, że nawet nieschłodzony teleskop, w którym szaleją bąble ciepłego powietrza, powinien dawać dobre obrazy przynajmniej od czasu do czasu, przez ułamki sekund. Jeżeli obiekt jest wysoko, warunki dobre, a mimo to nie możemy doczekać się nawet mikro-momentów z precyzyjnym obrazem, zakup wydaje się ryzykowny, a tłumaczenia o „nieschłodzonym teleskopie” – podejrzane. Natomiast jeśli warunki są słabe, a obiekt nisko, o jakości teleskopu nie da się moim zdaniem powiedzieć nic. Wówczas pozostają próby obserwacji obiektów ziemskich.

Meade LX200 ACF. Od zwykłego modelu SCT różni się dodatkową korekcją komy i płaskim polem, co uzyskano m.in. dzięki specjalnej geometrii lusterka wtórnego i – co ważne – bez stosowania dodatkowych soczewek wbudowywanych w tuleję wyprowadzającą. Od innych modeli Meade ACF, LX200 różni się blokadą lustra głównego, co jest bardzo wygodne w wypadku astrofotografii.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.