Strona o astronomii? Strona dla astronomów? Nic z tego…! Astrostrona poświęcona jest mojej amatorskiej zabawie instrumentami astronomicznymi. Tylko tyle. Nie znajdziecie tu systematycznego przeglądu wiedzy astronomicznej, a astronomowie – jeśli się tu jakiś cudem zapędził – powinni czym prędzej powrócić do uczciwej, naukowej pracy, zamiast oglądać niepoważne astrostrony…

Nazywam się Łukasz Łukasiewicz. Na co dzień zajmuję się projektowaniem graficznym. Moja przygoda z astronomią rozpoczęła się w czasach szkolnych, w latach 80-tych. Sprzęt obserwacyjny pozostawał wówczas poza naszym zasięgiem. Teleskopy robiło się z rur kartonowych i kanalizacyjnych. Ponura rzeczywistość nie dawała szans na rozwój takich zainteresowań. Po pewnym czasie poddałem się, powracając do dawnej pasji dopiero po wielu latach.

Ja i wyciąg okularowy refraktora SW 120ED…

Co zastałem? Możliwości dostępnego dziś sprzętu przyprawiają o zawrót głowy. Technika cyfrowa, która szybko zadomowiła się astrofotografii, to źródło niekończącej się fascynacji dla kogoś, kto pamięta walkę o uzyskanie obrazu Księżyca za pomocą radzieckiego aparatu Zenit i filmu Fotopan HL…

Na tym nie koniec! Dostępne stały się także stare, budzące sentyment teleskopy, które w młodości podziwiałem jedynie na zdobycznych zachodnich folderach, lub na stronach Sky & Telescope, przeglądanego z wypiekami na twarzy w bibliotece Instytutu Astronomii we Wrocławiu. Teraz jest szansa je zdobyć! Prawda że to głupie? Ale tak trudno się oprzeć pokusie wynajdywania zniszczonych zabytków tego typu, które staram się ratować przed unicestwieniem i przywracać do świetności, ciesząc się codziennie ich widokiem…

Mój ukochany refraktor wykonany ręcznie w latach 80-tych z rury kartonowej, oparty o słynny obiektyw PZO/PTMA 68/800 mm. Z tyłu widoczne elementy NRD-owskiego systemu Telementor produkcji Carl Zeiss Jena – zestaw składający się z soczewki Barlowa 1,3x oraz mocowania okularu ortoskopowego 10-O w standardzie 0,96 cala. Całość na montażu azymutalnym i statywie „Goliat” prod. NRD. Wyciąg okularowy szukacza ze szpulki po taśmie „Poloplast” 🙂

Kiedy przypomnę sobie godziny spędzane w obserwatorium PTMA na Wzgórzu Partyzantów we Wrocławiu, gdzie jako dumny członek Sekcji Obserwacji Pozycji i Zakryć poświęcałem wraz z moim przyjacielem (dziś cenionym na świecie astronomem…) noce na „naukowe” obserwacje zakryć gwiazd przez Księżyc, albo wysiłek włożony w dotarcie do finału ogólnopolskiej Olimpiady Astronomicznej widzę, jak kardynalna zmiana dokonała się przez lata w podejściu do amatorskiej astronomii. Dzięki dostępności sprzętu i technice cyfrowej, dziedzina ta stała się po prostu – wspaniałą zabawą! Pogoń za zawodowymi astronomami i próby udawania naukowców ustąpiły miejsca przyjemności patrzenia, utrwalania pięknych obrazów, kolekcjonowania instrumentów optycznych. Jaka ulga!

W tej chwili mój podstawowy instrument to 8-calowy (203 mm) Meade LX200 ACF, współpracujący z kamerą ZWO ASI 178 MC.

Oprócz tego – trochę mimo woli i mimo sprzeciwów żony – rośnie moja kolekcja starych refraktorów, które poddaję zabiegom reanimacyjnym i renowacji, a potem usiłuję znaleźć dla nich miejsce w domu…

Urzęduję na wsi w okolicach Krakowa. Jednak bliskość miasta i lotniska w Balicach sprawia, że warunki obserwacyjne są bardzo dalekie od „wiejskich” (5 w skali Bortle’a). Dobra widoczność Drogi Mlecznej należy w mojej okolicy do rzadkości. Kiedy jest już całkiem źle, zabieram się za astrostronę…

Moje zdjęcia znajdziecie także w serwisie Flickr oraz w banku zdjęć Shutterstock.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.