Po przywróceniu do życia vintage’owego japońskiego refraktorka produkcji Towa, przyszedł czas na testy. Sprzęt tego typu dedykowany jest rzecz jasna do obserwacji księżycowych i planetarnych. Dlatego to właśnie Księżyc stał się moim pierwszym celem.

Refraktor Viking 60/700 mm po renowacji

Obserwacje wizualne

Testy prowadziłem z użyciem kitowego okularu Kellnera 18 mm oraz wysokiej jakości ortoskopowego okularu Zeiss O-10 o ogniskowej 10 mm. Nie spodziewałem się rewelacji. Mimo japońskiego pochodzenia ze stajni Towa, był to w swoim czasie sprzęt dostępny cenowo, adresowany do szerokiego grona odbiorców.

Muszę powiedzieć, że teleskop bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Obiektyw wydaje się być „neutralny” – nie umiem wskazać żadnej charakterystycznej jego cechy, co jest dla mnie bardzo dobrym wskazaniem jakościowym. Często zdarza się, że już od pierwszego spojrzenia przez okular teleskop ujawnia jakieś swoje specyficzne cechy. Obraz bywa ciemny, miękko rysowany, mało kontrastowy, albo mało nasycony kolorystycznie. Zdarza się wrażenie, że obraz jest zbyt sterylny i nienaturalny itp…

Refraktor Viking 60/700 mm po renowacji

Tutaj niczego takiego nie zaobserwowałem. Obraz okazał się jasny, kontrastowy, ostro zarysowany, bez śladów zamgleń czy poświaty wokół bardzo jasnych obiektów. Aberracja chromatyczna jest na takim poziomie, że bez specjalnych eksperymentów trudno stwierdzić czy bierze się z obiektywu, czy to może raczej cecha okularu. To znowu jest dla mnie sygnał potwierdzający bardzo dobrą jakość refraktora achromatycznego.

Średnica czynna refraktora wynosi deklarowane 60 mm. Teoretycznie maksymalne powiększenie tego instrumentu wynosi 120x. Korzystając z kitowej soczewki Barlowa 2x i okularu 10 mm uzyskałem powiększenie 140 x. Mimo tego nie miałem wrażenia, że przekroczyłem możliwości optyczne wynikające z apertury i że obraz w wyraźny sposób się degraduje.

Obserwacje fotograficzne

Miłośnicy starych refraktorów kwestionują często sens testów fotograficznych podnosząc, że wpływ na efekt ma również kamera, sposób obróbki zdjęć itp. To oczywiście prawda, jednak sam z przyjemnością oglądam tego typu próby wykonywane przez posiadaczy zabytkowych achromatów. Dlatego również postanowiłem spróbować.

Do testów użyłem prostej kamerki kolorowej Datyson 5 mpx oraz kitowej soczewki Barlowa 2x. Efekt zestawiłem z obrazem uzyskanym tego samego dnia przez mój podstawowy instrument – refraktor Sky-Watcher 120 ED. Tym razem użyłem lustrzanki Olympus E-410 rejestrującej obraz w ognisku głównym. Wiem wiem – powinienem był użyć ponownie kamerki, ale ta wymaga wykonania serii zdjęć i składania uzyskanej w ten sposób mozaiki. A mróz był taki, że stać mnie było już tylko na pstryknięcie jednego zdjęcia lustrzanką i szybki odwrót z placu boju…

W obu wypadkach są to statyczne, pojedyncze ujęcia. Materiał nie był stackowany. Oto efekty:

Księżyc - test refraktora Viking 60/700
5 lutego 2020. Viking 60/700 i SW 120ED – Datyson TTX 650 i Olympus E-410
Księżyc - test refraktora Viking 60/700
5 lutego 2020. Viking 60/700

Jak widzicie obraz z „edka” Sky-Watchera wydaje się nieco ostrzej zarysowany, jednak przy tym powiększeniu trudno wskazać jakieś dramatyczne różnice. A tak wygląda na żywo pasaż Księżyca przez pole widzenia Vikinga, zarejestrowany kamerką Datyson z użyciem kitowej soczewki Barlowa:

5 lutego 2020. Viking 60/700. Czerwone przebarwienie wynika z niewłaściwej kalibracji kamerki.

To co udało się uzyskać z Vikinga, wykracza jak sądzę grubo ponad standard typowy dla dzisiejszych „marketowych” refraktorów o zbliżonej aperturze. Leciwy Viking wykazał się męstwem i charakterem – jak na wojownika przystało. To z pewnością nie ostatnie testy z jego udziałem.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *