Niedawno udało mi się powiększyć kolekcję starych vintage’owych refraktorów o prawdziwą perełkę – teleskop Polarex 114 60/900 mm. Wyłowiony z czeluści internetu egzemplarz przyjechał do Polski prawdopodobnie z Holandii. Jest w dość dobrym stanie jeśli nie liczyć zgiętego pokrętła mikroruchów w montażu AZ, czy uszkodzonych opraw niektórych okularów. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że metalowy odrośnik, który w leciwych refraktorach zwykle pierwszy pada ofiarą długiej historii użytkowania, w tym egzemplarzu nie jest pogięty na krawędziach. Sukces!

Warstwy lakiernicze są niestety pełne ubytków, a te na akcesoriach bywają bardzo mocno zniszczone. Optyka wymaga gruntownego czyszczenia, a dotyczy to przede wszystkim obiektywu głównego, który nosi wyraźne ślady infekcji grzybowej. Wydaje się jednak, że nie ma żadnych uszkodzeń mechanicznych.

Polarex 114
Polarex 114
Polarex 114 - skrzynia transportowa

Komplet składa się z tuby optycznej 60/900 mm, niewielkiego szukacza, montażu AZ, statywu, kątówki oraz przystawki pryzmatycznej odwracającej obraz. Znalazły się tu także 4 okulary w standardzie 0,96” plus jeden nietypowy, oznaczony jako MONOCHRO.40mm, w rozmiarze zbliżonym do 1,25”. Ten ostatni wygląda na dość dziwną próbę wykonania okularu szerokokątnego, dostosowanego mimo zbyt dużej średnicy soczewek do standardu 0,96”. Dostosowanie polega na dołączeniu specjalnego adaptera, pozwalającego na zamocowanie go w tulei 0,96”. Jeśli chodzi o standardowe okulary 0,96”, oryginalnie było ich prawdopodobnie trzy, na co wskazują otwory w półeczce skrzyni transportowej. W komplecie znajduje się także mini-półeczka na akcesoria, spinająca nogi statywu.

Brakuje niestety oryginalnych obejm mocujących tubus do montażu. Za to w skrzyni transportowej znalazłem dodatkowy zestaw pierścieni-adapterów dostosowanych do standardu 0,96”. Z tego co wiem, nie wchodziły one w skład oryginalnego zestawu. Ich przeznaczenie pozostaje dla mnie zagadką.

Co do samej skrzyni – jak łatwo się domyślić, należy do najbardziej zniszczonych elementów. Zewnętrzna warstwa lakiernicza nadaje się jedynie do wymiany, w drewnie widać dużo ubytków, a okucia są skorodowane lub zaśniedziałe.

Polarex 114
Polarex 114
Tajemnicze adaptery… Może ktoś rozpozna ich przeznaczenie?

Plan ratunkowy

Program renowacji refraktora podzieliłem na część którą jestem w stanie wykonać samodzielnie:

  • renowacja statywu obejmująca usunięcie starej warstwy lakierniczej i zabezpieczenie za pomocą olejowania i woskowania
  • renowacja montażu obejmująca czyszczenie, wymianę smarów i uzupełnienie ubytków warstwy lakierniczej
  • czyszczenie opraw i optyki akcesoriów – okularów, szukacza, kątówki, przystawki pryzmatycznej
  • renowacja skrzyni transportowej obejmująca wymianę starej warstwy lakierniczej

oraz część, którą postanowiłem powierzyć profesjonalnemu serwisowi:

  • czyszczenie optyki głównego obiektywu obejmujące rozebranie go i kolimację po wyczyszczeniu
  • prostowanie gwintowanego pokrętła mikroruchów
  • naprawę oprawy jednego z okularów
  • dosztukowanie brakujących obejm mocujących tubus lub wykonanie kopii orygniału w technologii druku 3D

Prace już ruszyły! Będę zdawał sukcesywnie relacje z ich przebiegu.

Polarex 114
Charakterystyczną cechą sprzętu tej marki jest zastosowanie zaciskowej technologii mocowania akcesoriów. Zamiast stosowanych dziś śrub, tuleje mocujące wyposażone są w sprężynujące, dociskowe nacięcie. Inną nietypową cechą jest wyciąg o bardzo krótkim zakresie ruchów. Zrekompensowano to umieszczając w nim wysuwaną tuleję, którą wstępnie trzeba ustawić ręcznie, używając potem pokrętła wyciągu do precyzyjnego ustawienia ostrości. Krótko mówiąc – protoplasta dzisiejszych mikrofokuserów, w wersji oszczędnościowej…

Unitron-Polarex: historia wzlotu i upadku

Teleskopy Polarex, oferowane później w USA pod marką Unitron, to produkt firmy Nihon Seiko Kenkyusho, Ltd. of Nozawa, Setagaya-ku, Tokyo, Japan. Producent rozpoczął działalność najprawdopodobniej w latach 30-tych XX wieku, oferując sprzęt optyczny pod marką Polarex na użytek wyższych uczelni.

Wkrótce po wojnie firma wznowiła działalność. Dziś nie wszyscy pamiętają, że w tamtym czasie Japończycy nie byli liderami postępu technicznego. Określenie „japoński samochód” wywoływało wówczas najczęściej uśmiech i politowanie. Firmy japońskie postawiły jednak po wojnie na szybki rozwój. Okazało się, że wkrótce zachodni rynek optyki użytkowej został przez nie zawojowany na dobrych kilkadziesiąt lat. Sytuację zmieniło dopiero pojawienie się dzisiejszej chińskiej konkurencji. Wypchnęła ona produkty japońskie ze średniej półki cenowej, pozostawiając dziś coraz mniej miejsca także dla niszowej produkcji japońskiej najwyższej jakości.

Unitron-Polarex lokował się właśnie w tym wymagającym sektorze rynku. Być może właśnie kurczowe trzymanie się pryncypiów jakościowych stało się jednym z powodów zahamowania rozwoju linii produktowej marki i jej ostatecznego upadku

Wróćmy jednak do czasów powojennych. Prawa do dystrybucji produktów pod marką Unitron nabywa w USA firma United Trading Company, zmieniając wkrótce nazwę na United Scientific Co. Tymczasem w Europie i na półkuli południowej produkty oferowane są pod marką Polarex, zaś w samej Japonii – jako Seiko Scope.

W 1951 roku w czasopiśmie Sky & Telescope pojawiło się ogłoszenie reklamujące m.in. 2,4-calowe (60 mm) refraktory Unitron na montażu azymutalnym (model 114) i paralaktycznym (model 128), w cenie odpowiednio 125 i 225 dolarów. Warto dodać, że przeciętna tygodniowa pensja w USA wynosiła wówczas 75 dolarów, a średnia cena nowego auta – 1700 dolarów. W tamtym czasie był to zatem stosunkowo drogi sprzęt, na który nie wszyscy mogli sobie pozwolić. W przeliczeniu na dzisiejsze realia, ówczesna cena modelu 114 odpowiada mniej więcej cenom obecnych refraktorów apochromatycznych średnicy 80 mm. Apochromaty nie były jednak wówczas dostępne, a teleskop wyposażono w wysokiej jakości obiektyw achromatyczny ze szczeliną powietrzną. Oparta o niego propozycja cenowa i jakościowa Nihon Seiko była przez długi czas nie do przebicia dla zachodnich producentów.

Początek końca…

Z czasem jednak oferta Nihon Seiko stawała się coraz mniej atrakcyjna dla klientów. W 1985 roku cena anachronicznego pod wieloma względami modelu 114 wzrosła w USA do 585 dolarów. Wkrótce firma zaczęła mierzyć się nie tylko z tańszą azjatycką konkurencją ze strony Chińczyków czy Koreańczyków (a nawet ze strony firm japońskich przenoszących swą produkcję do sąsiednich krajów azjatyckich!), ale przede wszystkim z nowszymi pomysłami konstrukcyjnymi. Na rynek zaczęły trafiać modele znacznie bardziej kompaktowe i wygodniejsze. Miało to kapitalne znaczenie zwłaszcza w wypadku większych apertur, które w wypadku tradycyjnych konstrukcji Unitron-Polarex przybierały monstrualne rozmiary. W 1992 roku wstrzymano ostatecznie produkcję, wysprzedając jeszcze przez pewien czas zapasy magazynowe.

Polarex 114
Montaż azymutalny wyposażony jest w dwa pokrętła mikroruchów. Rozwiązanie obracające oś pionową stosowane jest dzisiaj w bardziej zaawansowanych modelach „widłowych” montaży AZ.

Jaki jest wiek tego egzemplarza?

Tego się pewnie nigdy nie dowiem. W 1963 roku w jednym z amerykańskich tygodników z programem TV pojawiła się reklama modelu 114 anonsująca nową, wygodniejszą konstrukcję skrzyni transportowej, odpowiadającej wyglądem skrzyni, która przyjechała z Holandii. Zatem historia tego egzemplarza nie sięga dalej niż właśnie 1963 r. To jedyne co mogę o nim w tej chwili powiedzieć. Ale – czy to ważne? Tak czy inaczej jest to prawdziwy kawał astrohistorii i to tej w najlepszym gatunkowo wydaniu. Hasło Unitron-Polarex elektryzuje dziś każdego miłośnika starych i długich refraktorów, symbolizując nie tylko zakończoną już niestety erę w historii sprzętu astronomicznego, ale także czasy, gdy wierność zasadom i własnej wizji bywała ważniejsza niż niewidzialne ręce rynku i biznesowe perspektywy…

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *