Pracując nad renowacją starych teleskopów nigdy nie miałem ambicji, aby uzyskać efekt „jak z fabryki”, choć parokrotnie usłyszałem mile łechcące moją próżność reakcje typu „WOW, wygląda jak nowe!”. Jednak z zasady staram się unikać wymiany lakieru na elementach metalowych, zwłaszcza tubusach. Drobne ślady otarć czy ubytki farby świadczą o historii instrumentu, dodając mu indywidualnego i niepowtarzalnego charakteru. Czasem jednak trzeba skapitulować w obliczu faktów – skala zniszczeń jest tak duża, że pozostaje jedno: lakierowanie.

Tak było właśnie w tym wypadku. Już stan tubusiku szukacza wskazywał, że nie uniknę tej niechcianej procedury. Szukacz padł ofiarą tradycyjnej formy „zabezpieczenia lakieru” jaką jest oklejenie go taśmą samoprzylepną w miejscach kontaktu ze śrubami regulacyjnymi. Często kończy się to tylko zażółceniem, tutaj jednak źle pojęta troska doprowadziła do drastycznego zniszczenia warstwy lakieru, który odchodził obficie wraz z odklejanymi kawałkami taśmy.

Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja

W nie lepszym stanie był główny tubus. Powierzchnia białego lakieru przypominała ser szwajcarski – pełna była dziur, ubytków i zarysowań. Co gorsza – ktoś próbował sobie z tym radzić „retuszując” nieudolnie najcięższe przypadki z pomocą nieznanej mi farby, której zlewki i ślady nie dawały się usunąć chemicznie. Powierzchnia lakieru w powiększeniu nosiła ślady jakby pociągnięć pędzla, co podawało w wątpliwość jej oryginalny charakter.

Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja

Nie było się nad czym zastanawiać. Dobrałem akrylową białą farbę o ładnym, ciepłym odcieniu odpowiadającym oryginałowi i zacząłem szlifowanie. Użyłem papieru do szlifowania na mokro, o gradacjach kolejno 350, 500 oraz 1000.

Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja

Na tak przygotowaną powierzchnię naniosłem kilka warstw wspomnianej farby akrylowej w aerozolu. Malowanie tego typu walcowatych powierzchni nie jest jednak proste. O ile w wypadku małego szukacza cały proces był łatwy do kontrolowania, o tyle duży tubus okazał się sporym wyzwaniem. Znalezienie balansu pomiędzy ilością farby pozwalającą na zlanie się jej w gładką, błyszczącą powierzchnię, a grubością warstwy powodującą powstanie niechcianych zacieków, jest naprawdę ciężkie. Przy tego typu zakrzywionej, dużej powierzchni, bardzo łatwo jest przekroczyć tę krytyczną granicę.

Royal Astro R-63 - renowacja

Dla tak niedoświadczonego lakiernika jak ja, dużo łatwiejsze okazało się wstępne uzyskanie jednolitej warstwy o nieco chropowatej i matowej powierzchni, grubej na tyle by nadawała się do ponownego przeszlifowania i polerowania. Nie troszcząc się o połysk, mogłem nanosić stosunkowo cienkie warstwy, nie ryzykując powstania zacieków. Do szlifowania użyłem papierów ściernych aż do gradacji 3000, po czym wypolerowałem powierzchnię pastą do karoserii samochodowych Tempo.

Szczęście w nieszczęściu

Być może ktoś z dużym doświadczeniem poradziłby sobie z bezpośrednim położeniem lakieru na dużym tubusie. Na szczęście mnie się nie udało. A dlaczego na szczęście?

Otóż większość elementów montażu, sąsiadujących z tubusem i lakierowanych na czarno, wymagała jedynie wyczyszczenia i wypolerowania pastą Tempo. Pozostawiłem widoczne na nich drobne uszkodzenia lakieru, które nie psują w żaden sposób ogólnego efektu i nie zwracają na siebie uwagi. Idealnie polakierowana powierzchnia tubusu wyglądałaby w zestawieniu z nimi nienaturalnie. Tymczasem zastosowanie mojej „ratunkowej” technologii pozwoliło uzyskać ładny połysk, jednak powierzchnia nie jest idealna… Z bliska widoczne są mikro-ryski i drobne niedoskonałości, a końcowy efekt przypomina bardzo powierzchnię tubusów „klasyków” z lat 50-tych i 60-tych. Ktoś kto nie wie, że tubus był świeżo malowany, nigdy na to nie wpadnie – zwłaszcza że ciepły kolor białej farby niemal idealnie naśladuje oryginalny odcień. I o taki efekt właśnie chodziło!

Efek

Elementy szukacza zabrudzone były wyjątkowo opornym w usuwaniu nalotem, który nie ustępował pod wpływem detergentów, izorpopanolu, benzyny lakowej czy olejów. Skuteczne okazały się dopiero kąpiele w occie. Stan lakieru na muszli ocznej po tych zabiegach sprawił, że konieczne było ponowne malowanie – poprzestałem jednak na minimalnej warstwie, spod której przeziera lekko powierzchnia mosiądzu. Daje to ładny efekt „retro”.

Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja

Złożyłem w końcu całość. Widok tubusu świetnie scalonego z charakterem pozostałych części okazał się zdecydowanie warty dwudniowego wysiłku. Teleskop wygląda na sprzęt mający swoje lata, ale będący jednocześnie w świetnym stanie. Poczułem się rozgrzeszony – usuwanie oryginalnych warstw lakierniczych jest zawsze bolesne dla miłośnika astro-staroci, ale tym razem nie miałem wyrzutów sumienia…

Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja
Royal Astro R-63 - renowacja

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *